Makijaż
Komentarze 2

Jesienna pielęgnacja i kwasy – moje ulubione produkty

Zaczęliśmy już na dobre sezon jesienny – chociaż temperatura jeszcze do niedawna wcale na to nie wskazywała, obecnie jest dość lodowato na zewnątrz. Taka zmiana pory roku sugeruje nam też zmiany w codziennej pielęgnacji twarzy.
Zatem dzisiaj chciałabym przedstawić moje ulubione produkty z kwasami. Opowiem też co nieco o działaniu kwasów i dlaczego jest to dobry pomysł, aby takie kosmetyki włączyć do naszych rytuałów pielęgnacyjnych.

Zapraszam do dalszej części wpisu.

kosmetyki z kwasami Nacomi Sylveco The Ordinary Fitomed

Parę słów o pielęgnacji kwasami – dlaczego to jest dobry pomysł?

Paradoksalnie kwasy odpowiadają za „zniszczenie” naskórka, czyli ich zadaniem jest rozpuszczenie wiązań pomiędzy komórkami naskórka, co prowadzi do jego złuszczenia (nie tylko martwych warstw, ale również żywych). Najprościej mówiąc – chodzi o celowe zniszczenie skóry, aby pobudzić ją do procesów naprawczych i regeneracji. Dlatego kwasy powodują złuszczanie, czyli usuwanie zewnętrznej warstwy naskórka, dzięki czemu pozbywamy się martwych i zrogowaciałych komórek, a głębsze warstwy skóry są stymulowane do odnowy.

Kwasy nadają się do każdego typu cery – świetnie, prawda? 🙂
Najwięcej dobrego zrobią dla skóry: z przebarwieniami, trądzikowej, z bliznami, dojrzałej, wymagającej rewitalizacji. Aby dobrać odpowiedni kwas dla swojej skóry polecam wybrać się do kosmetologa. Specjalista obejrzy Waszą cerę i najlepiej doradzi składniki aktywne czy rodzaj kwasu, który możecie stosować. W gabinetach można skorzystać z zabiegów z użyciem kwasów i tę formę najbardziej polecam. Produkty o których opowiem poniżej nadają się do domowego użytku, co za tym idzie mają bardzo niewielkie stężenie procentowe danego kwasu i działają stosunkowo delikatnie, aczkoklwiek dzięki temu jest niewielkie ryzyko zrobienia sobie krzywdy tymi ogólnodostępnymi specyfikami.
Niezależnie od tego, jaki kwas wybierzemy, zawsze możemy spodziewać się działania rozjaśniającego przebarwienia i koloryt skóry, wygładzającego zmarszczki i blizny, zwężającego pory oraz eliminacji zmian trądzikowych i zaskórników.

Wspomnę tylko jeszcze, że mamy różne rodzaje kwasów, pełniące nieco inne od siebie funkcje, czyli:

  •  KWASY ALFA-HYDROKSYLOWE (AHA), polecane dla cer suchych, normalnych i dojrzałych, pozbawionych blasku, z przebarwieniami.
  • KWASY BETA-HYDROKSYLOWE (BHA), polecane dla cer trądzikowych, tłustych, z zaskórnikami, zanieczyszczonych.
  • KWAS POLIHYDROKSYLOWY (PHA), polecany dla cer wrażliwych, naczynkowych, pozbawionych jędrności.
  • KWAS LIPOHYDROKSYLOWY (LHA), polecany dla cer wrażliwych z wypryskami i trądzikiem.

Jeżeli chcielibyście poczytać więcej o pielęgnacji kwasami obszerniejszy opis ich rodzajów to dajcie znać w komentarzach 😉

A teraz przedstawiam moich ulubieńców oraz kosmetyki, o których czytałam pozytywne opinie i chętnie wypróbuję w najbliższym czasie.

sylveco tymiankowy żel do twarzy

1. Mój hit od paru lat – Sylveco – tymiankowy żel do twarzy (z kwasem jabłkowym, czyli AHA)
Żel, którym myję twarz rano i wieczorem, czasem zmieniam na używanie tylko wieczorem, a rano myję czymś innym. Producent pisze o nim: „Hypoalergiczny, oczyszczający żel do mycia twarzy z kwasem jabłkowym o aktywnym działaniu wygładzającym i rozjaśniającym. Zawiera bardzo łagodny, ale jednocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, delikatnie złuszcza martwy naskórek i reguluje procesy odnowy jego komórek. Żel został wzbogacony olejkiem i ekstraktem z tymianku, które posiadają właściwości przeciwzapalne i kojące. Systematyczne stosowanie pozwala zachować gładką, zdrową skórę o równomiernym kolorycie”. Uwielbiam go za lekką konsystencję, uczucie niesamowitej czystości skóry po umyciu (i bez uczucia ściągnięcia!). Oprócz tego, przy regularnym stosowaniu moja buzia jest dość gładka, wypryski szybciej się goją, a nowe pojawiają się rzadziej. Zapach ma bardzo specyficzny ze względu na tymianek – może mocno zniechęcić osoby nieprzyzwyczajone do naturalnych zapachów.

Bielenda Super Power Mezo Serum, aktywne serum korygujące

Jedyny produkt, którego obecnie nie mam w domu – Bielenda Super Power Mezo Serum, aktywne serum korygujące – źródło zdjęcia: bielenda.pl

2. Serum, którego zużyłam już dobre kilka butelek – Bielenda Super Power Mezo Serum, aktywne serum korygujące (z kwasem migdałowym czyli AHA oraz z kwasem laktobionowym czyli PHA). 
Ten produkt stosowałam zazwyczaj podczas jesiennej, wieczornej pielęgnacji. Na serum nakładałam zawsze krem nawilżający. Zaczynałam stosowanie od małych ilości, tylko punktowo, później nakładałam na całą twarz. Bielenda podaje, że: „(…) skutecznie podnosi jakość skóry z niedoskonałościami – mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej, z rozszerzonymi porami, z przebarwieniami, z widocznymi zmianami trądzikowymi. Delikatnie eksfoliuje, skutecznie redukuje błyszczenie skóry oraz zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, dodaje skórze blasku. Redukuje zmarszczki, doskonale wygładza, poprawia nawilżenie i jędrność skóry”. W zasadzie w dużej mierze zgadzam się z powyższym, dzięki niemu pozbyłam się zaskórników na nosie oraz przebarwień po starszych wypryskach.

The Ordinary Peeling kwasowy AHA 30% + BHA 2%

3. Niedawno zakupiony przeze mnie hit i nowość na rynku kosmetycznym – The Ordinary Peeling kwasowy AHA 30% + BHA 2%
Tutaj w składzie mamy zarówno kwasy alfa-hydroksylowe (glikolowy, mleczanowy, winowy, cytrynowy) w stężeniu 30% jak i kwas beta-hydroksylowy (salicylowy) w stężeniu 2%, ponadto kopolimer kwasu hialuronowego, witamina B5, czarna marchewka i pieprz tasmański. Taki skład działa na defekty skórne takie jak przebarwienia i zmarszczki, przyśpiesza gojenie wyprysków oraz wspomaga redukcję blizn i śladów potrądzikowych, a także poprawia koloryt, wpływa na produkcję kolagenu, zwiększa elastyczność i jędrność skóry, nawilża i wygładza. Sama prawda! Mamy tutaj znacznie większe stężenie kwasów niż w poprzednich kosmetykach, należy się z nim ochodzić ostrożnie, bo może szczypać wrażliwe skóry. Natomiast efet gładkiej jak pupa niemowlaka skóry gwarantowany. Warto spróbować, przy regularnym stosowaniu cera wygląda naprawdę gładko i promienieje. Pamiętajcie aby ostrzec domowników przed nałożeniem – peeling ten jest w kolorze czerwonym i śmiało można straszyć jako „Bloody Mary” 😛

Fitomed maseczka - peeling K+K

4. Świetny peeling w formie maseczki – Fitomed maseczka – peeling K+K (korund + kwas mlekowy (AHA)
W zasadzie nie wiem dlaczego nazwane jest to maseczką. Ja to stosuję jak każdy tego typu peeling, czyli nakładam na buzię i zostawiam na kilka minut. Używam tego rzadko, bo moja buzia jest po tym mocno zaczerwieniona (pradopodobnie winny jest tutaj korund), więc wystarczają mi niewielkie ilości i krótki czas aplikacji. Producent podaje, że ma ona działanie przeciwzmarszczkowe, złuszczające oraz rozjaśniające i poleca ją do cer mieszanych, tłustych, z trądzikiem, informuje, że nie poleca jej do cer suchych i wrażliwych, ani pod oczy. Działanie oczywiście potwierdzam, jednaże jest to dość mocny specyfik i trzeba sprawdzić na własnej skórze czy nas nie podrażni 😉

Nacomi Glow rozjaśniająco-złuszczające serum do twarzy

5. Kolejna nowość na rynku kosmetycznym – Nacomi Glow rozjaśniająco-złuszczające serum do twarzy (z kwasami AHA)
Obecnie używam go codziennie wieczorem, pod krem nawilżający. Ma przyjemną, lekką konsystencję, dobrze się wchładnia. Tutaj również obiecana jest poprawa skóry poprzez rozjaśnienie przebrawień, rozświetlenie, regenarację, nawilżenie. W składzie mamy kwas glikolowy i mlekowy, jak również ekstrakty roślinne i witaminy (witamina C, niacynamid czyli B3). Działanie produktu jest faktycznie zauważalne, buzia jest bardziej rozświetlona, bardziej miękka i nawilżona. Podoba mi się zestawienie tylu różnych składników.

Oprócz tego, chciałam szybciutko wspomnieć o dwóch produktach, które mam na oku i na liście zakupów:

  • The Ordinary Tonik Peelingujący z 7% Kwasem Glikolowym – czyli coś do tonizowania buzi, również zawierającego dobroczynne kwasy, do częstego stosowania. Podobny w asortymencie ma chyba Pixie ale z tego co czytałam, The Ordinary działa lepiej (działanie jest faktycznie zauważalne), w dodatku ma lepszy skład i dużo niższą cenę
  • Norel Dr Wilsz Tonik żelowy z kwasem migdałowym – znowu jak wyżej tonik, do częstego stosowania. Czytałam o nim wiele dobrego, nadaje się do wrażliwej skóry i działa bardzo skutecznie (muszę sprawdzić czy to prawda)

A Wy? Jakie są Wasze ulubione produkty z kwasami? Ulubione zabiegi w gabinecie? Może się skuszę na jakiś produkt, którego nie miałam okazji jeszcze przetestować. 🙂

 

2 komentarze

    • Anna Jaszcz napisał(a):

      Trzeba oddać Nacomi, że tworzą naprawdę bardzo dobre produkty. A ich stoiska na targach kosmetycznych zawsze przyciągają uwagę i jak tylko mam możliwość, idę obejrzeć ich nowości i powąchać te cudowne zapachy 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.